Boże Narodzenie w naszej rodzinie to zawsze barwna mozaika zwyczajów, smaków i sposobów świętowania. Każdy rok wygląda inaczej – i właśnie ta zmienność jest dla mnie jednym z najpiękniejszych aspektów naszych świąt. Istnieją jednak trzy tradycje, na które wszyscy czekamy z niecierpliwością przez cały rok.

Pierwsza z nich narodziła się z inicjatywy moich dzieci – i muszę przyznać, że to moja ulubiona! Przez cały rok odkładają pieniądze ze swoich kieszonkowych lub wypłat, a gdy zbliża się grudzień, wspólnie gromadzą całkiem pokaźną sumę. Wybierają wtedy dzień, by odwiedzić lokalną organizację charytatywną, która przygotowuje prezenty dla potrzebujących rodzin. Dzieci objęte programem wypełniają listy życzeń, zapisując to, o czym marzą i czego naprawdę potrzebują. Moje dzieci biorą tyle list, ile mogą i spędzają dzień na wspólnych zakupach – z radością wybierając prezenty dla innych.

Widok ich entuzjazmu, gdy czerpią szczęście z obdarowywania, jest dla mnie bezcenny. A świadomość, że robią to razem, w siostrzano-braterskiej jedności, stanowi prawdziwą wisienkę na torcie. Mam nadzieję, że pewnego dnia włączą do tej pięknej tradycji własne dzieci, przekazując dalej ducha dzielenia się i miłości.

Należymy też do grupy małżeństw, które spotykają się co tydzień już od ponad dziesięciu lat. Większość z nas nie ma tu bliskiej rodziny, więc staliśmy się nią dla siebie nawzajem. Nasze dzieci traktują się jak kuzyni, a my, dorośli, jesteśmy dla nich ciociami i wujkami. Co roku urządzamy wspólne bożonarodzeniowe przyjęcie. Każdy przynosi coś do jedzenia, by nikt nie musiał się przemęczać, a całość staje się świętem naszej przyjaźni – pełnym gier, drobnych upominków, muzyki i wspólnej modlitwy. Dzieci czekają na ten dzień z wypiekami na twarzy, co czyni te chwile jeszcze bardziej wyjątkowymi.

Na koniec roku organizujemy w naszym domu kameralne przyjęcie dla niewielkiego grona przyjaciół. Znamy się od lat i to spotkanie jest dla nas czymś więcej niż tylko tradycją – to czas odnowienia więzi. Wspólnie nadrabiamy zaległości, dopingujemy się nawzajem, dzielimy śmiechem, a czasem i łzami. Nie wymaga to wielu przygotowań – wystarczy decyzja, że znowu się spotkamy. A jednak wszyscy z utęsknieniem czekamy na ten wieczór.

Myślę, że naszą najważniejszą tradycją jest po prostu dzielenie tego świątecznego czasu z ludźmi wokół nas. Bliskie relacje mają ogromne znaczenie – nie zostaliśmy stworzeni do życia w odosobnieniu. Nasza miłość do Boga i wierność wobec Niego najpełniej wyrażają się właśnie w naszych relacjach. Mam nadzieję, że wasze bożonarodzeniowe zwyczaje również obejmują cenne chwile z rodziną i przyjaciółmi, a dzielona miłość i przyjaźń pozwolą wam jeszcze głębiej doświadczyć miłości Chrystusa.