W ciągu ostatnich kilku miesięcy naprawdę starałam się stawiać Boga na pierwszym miejscu każdego poranka. I to zmieniło wszystko. Czas spędzony z Nim na początku dnia ma ogromną moc i znaczenie. Te chwile przygotowują nas na wszystko, co przyniesie dzień, zarówno na to, co dobre, jak i na to, co trudne.
Odkryłam, że próba przeżycia dnia bez powierzenia go najpierw Panu w modlitwie jest jak jazda samochodem bez amortyzatorów. Specjaliści motoryzacyjni powiedzieliby, że to bardzo zły pomysł. Nie tylko podróż będzie wyboista, ale samochód stanie się niestabilny i trudny do prowadzenia.
Rozpoczynanie dnia z Panem daje nam świeżą perspektywę, pełną wdzięczności i pokoju. To nie tylko zmienia nasz dzień, ale z czasem przemienia całe nasze życie. Uczy nas ufać Jezusowi we wszystkim, co staje na naszej drodze.
Warto też pamiętać, że Bóg nie jest jakąś odległą, nadprzyrodzoną istotą, która z daleka udziela nam rad. On pragnie z każdym z nas relacji osobistej i bliskiej. Właściwie obiecał, że jeśli zbliżymy się do Niego, On zbliży się do nas (List św. Jakuba 4:8).
Oczywiście, nie zawsze jest to łatwe. Życie przynosi mnóstwo rozproszeń i spraw do załatwienia. Dzieci, praca, codzienne obowiązki, Internet i media społecznościowe, a nawet działania związane z kościołem, to wszystko może wypełnić każdą chwilę naszego dnia. Czasem wydaje się, że ostatnią rzeczą, o jakiej możemy pomyśleć, jest spokojne spotkanie z Bogiem.
Może więc nadszedł czas, by na nowo uporządkować nasze priorytety. Jeśli zaniedbamy czas z Bogiem, będzie to jak jazda bez amortyzatorów, a wtedy trudniej będzie nam poradzić sobie z wybojami i wstrząsami życia. Dlatego, cokolwiek by to kosztowało, znajdźmy czas, by pobyć sam na sam z Nim.
Pomocne może być kilka prostych wskazówek na początek. Zamiast zaczynać od listy próśb, zaczynam od uwielbienia Boga. Przeczytanie fragmentu Biblii lub rozważania z książki duchowej oraz zaśpiewanie pieśni chwały to wspaniały sposób na rozpoczęcie dnia. Potem zapisuję w moim dzienniku wdzięczności przynajmniej pięć rzeczy z poprzedniego dnia, za które jestem Bogu wdzięczna.
Ostatnio coraz wyraźniej dostrzegam, że jak w każdej relacji potrzebna jest komunikacja w obie strony. Nie mogę tylko mówić tego, co sama chcę powiedzieć, nie słuchając drugiej osoby. Tak samo jest z Panem. On także często chce coś powiedzieć, jeśli tylko jesteśmy gotowi słuchać. Nieraz, gdy po prostu wyciszę się przed Nim, w moim sercu pojawia się werset biblijny albo słowa pociechy i zachęty. Czasem to tylko jedno czy dwa zdania. Ale to wystarcza. Jest w tym coś pięknego i kojącego, i daje mi właściwą perspektywę na nadchodzący dzień albo wskazówkę w sprawie czegoś, co mnie niepokoi.
Pamiętaj, Bóg pragnie wspólnoty z tobą. Uczynił wszystko, aby była ona możliwa. Przebaczył nasze grzechy za cenę życia swojego Syna. Dał nam swoje Słowo oraz bezcenny przywilej spędzania czasu z Nim. Uczyńmy więc to naszym priorytetem! Postawmy Boga na pierwszym miejscu!
